| Roger Gracie: "walcząc reprezentuję rodzinę" |
Na stronie Tatame.com można przeczytać interesujący wywiad z Rogerem Gracie, zawodnikiem wszechczasów w bjj, mającym na koncie m.in. trzy tytuły mistrzowskie w absolute i siedem tytułów pod rząd (!) w swojej kategorii wagowej.
-Czym dla ciebie są te wszystkie tytuly?
Szczerze mówiąc, to nie ma dla mnie różnicy, czy są to tytuły mistrzowskie w absolute, czy jakiekolwiek inne. Walczę już tak długo, że zwycięstwa zaczynają się kumulować... Zdobycie tytułu nie jest dla mnie celem samym w sobie, bo gdyby to była jedyna motywacja, to trudno by mi było zmusić się do treningu przez tak długi okres... Najważniejsza jest miłość do jiu-jitsu i to uczucie, które mam zawsze, gdy staję naprzeciw rywala na macie... Dla mnie to bezcenne doświadczenia i dla nich wciąż walczę.
-Czym różnisz się od innych zawodników, że pozostajesz na szczycie tak długo?
Zawsze ciężko trenowałem, zawsze szedłem do technik kończących i zawsze dążyłem do doskonałości w jiu-jitsu. Wygrana na przewagi to dla mnie żadna wygrana... Zawsze dążę do zajęcia lepszej pozycji, do dosiadu, wejścia za plecy. Walka wówczas jest dobra, gdy posuwasz się naprzód... Zawsze dużo ryzykuję, dzięki czemu mogę iść do przodu, do lepszych pozycji lub technik kończących.
- W ubiegłym roku poddałeś wszystkich przeciwników, w tym wszystkich oprócz jednego. Czy tegoroczna walka w mma miała wpływ na twoje jiu-jitsu?
Od początku wiedziałem, że nie będzie łatwo, bo przez osiem tygodni nie trenowałem w gi, a motywacja, trening i siła to sprawy podstawowe w bjj. W tym roku stało przede mną trudne zadanie, bo wiedziałem, że nie jestem w najlepszej formie. W ostatniej walce właściwie nie miałem już siły w rękach, dobrze że przeciwnik też był zmęczony (śmiech).
- Zamierzasz walczyć dalej w mma?
Chciałbym startować co roku w mistrzostwach świata, ale i w mma chętnie bym powalczył.
- Plany na ten rok?
Jeszcze w tym roku, w październiku lub listopadzie, powinienem mieć kolejną walkę w mma. Szczegóły nie są jeszcze ustalone, ale to będzie na gali Strikeforce.
- Jakie masz wrażenia po poddaniu przeciwnika w swojej pierwszej walce mma?
Wszystko zapracowało, jak powinno: technika i strategia. Trzymałem dystans, czekając na dogodny moment, żeby sprowadzić go na ziemię i udało mi się to.
- Uważa się, że reprezentujesz rodzinę Gracie w jiu-jitsu, submission, a teraz mma. Nie przytłacza cię odpowiedzialność?
Nie czuję żadnej presji. Jest mnóstwo innych ciężko trenujących Graciech, którzy z pewnością pojawią się na scenie. Ja po prostu robię swoją robotę. Naturalnie nosząc rodzinne nazwisko reprezentuję rodzinę, ale tak jest w przypadku każdego innego Gracie. Nie czuję, żebym musiał jakoś specjalnie funkcjonować, ale oczywiście za każdym razem, gdy walczę, reprezentuję rodzinę.